![]() |
| Źródło |
Zapalenie płuc może dawać objawy lub niekoniecznie. Maja od 2-3 tygodni pokasływała; kilka razy dziennie, trochę w nocy, potem było 2-3 dni przerwy i znów. Włączyliśmy inhalacje, kontrolne wizyty lekarskie w przychodni, co by lekarka osłuchała. Generalnie było wszystko dobrze. Miała lekki katarek i w związku z tym pediatra znalazła winowajcę. Katar, który drażni gardło i stąd kaszel.
Humor jej dopisywał i nic nie budziło moich podejrzeń. Przecież dzieci kaszlą, a zwłaszcza w przedszkolu. Prawie cała grupa kaszlała. Pewnie jakiś wirus albo alergia. I z tego założenia wychodziła pani doktor w przychodni.
Wszystko było super, do czasu, kiedy nagle późnym popołudniem dostała wysokiej gorączki, której nie mogłam zbić przez prawie 3 godziny.To był dla mnie horror.
Nie będę wchodzić w szczegóły. Następnego dnia pojechałyśmy do szpitala dziecięcego. Pediatra na dyżurze wysłuchał zmiany w prawym płucu.
A co było następnie? Opisałam w poprzednim poście.
Ordynator oddziału stwierdził, że nie ma zapalenia płuc, którego nie można wysłuchać. Po prostu nie wszyscy lekarze to potrafią.
Co jeszcze mogę napisać? To, że będę czujna ponieważ choroba płuc jest podstępną chorobą, mogącą nie dawać kompletnie żadnych objawów, tylko gorączkę.
Tak było w przypadku jednego 8-letniego chłopczyka, który leżał z nami na sali. Zanim został przyjęty do szpitala nie miał żadnych objawów, oprócz wysokiej gorączki utrzymującej się kilka dni.
Dlaczego zapalenie płuc jest poważną chorobą , leczoną głównie w szpitalu?
Płuca to organ służący do oddychania. W czasie wdechu, z powietrza, które dostaje się do płuc, jest pobierany tlen i transportowany jest poprzez hemoglobinę do wszystkich żywych komórek organizmu, w tym do serca. Dlatego w czasie zapalenia płuc, wymiana tlenu do komórek jest słabsza. Stąd możliwa ospałość dziecka, brak apetytu i zmęczenie, duszności, a nawet utrata przytomności.
Teraz wiem, że gdy dziecię będzie miało wysoką gorączkę, trudną do "zbicia", nie czekam nie wiadomo ile, tylko pakuję manatki i pędem na SOR. Tak zrobiłam ostatnio i to była słuszna decyzja.
Może i jestem przewrażliwioną matką. Nic na to nie poradzę. Wolę dmuchać na zimne. I tak już będzie.
