Sprzątać czy nie sprzątać?
Wieczór, dzieci u dziadków, mężu w pracy. Po drodze szybkie zakupy, załatwienie kilku drobnych spraw.Wpadam do domu, po dniu pełnym wrażeń, zmęczona, z myślą o chwili odpoczynku, relaksu. Niestety to była chwila, dopóki nie odkryłam, że w domu jest zwyczajny, ładnie mówiąc, co by nie kląć.. bałagan. I zamiast odpoczywać, relaksując się z kubkiem pachnącej herbaty, z książką w ręku, wzięłam szmatę do ręki, założyłam wielkie żółte rękawice gumowe i ruszyłam na podbój kuchni, a potem łazienki. Wpadłam w wir sprzątania. Dwie godziny i zapuszczona kuchnia plus łazienka odzyskały swój wygląd na poziomie przyzwoitości.

Sprzątanie - nie, to nie jest dla mnie. Nie jestem perfekcyjną panią domu i nie zamierzam nią zostać.Wolę inne flow.Wolę pójść na spacer z rodziną, na rowery, na basen popływać z córką, przeczytać fajną książkę, napisać posta na blog, zgłębić moje zainteresowania marketingowe-sieciowe i robić wiele innych fascynujących rzeczy. Nie raz myślałam, co by oddać pałeczkę osobie, która w kilka godzin wysprząta na błysk mieszkanie. Ja jej zapłacę. Zapłacę takiej osobie uczciwie. Przecież czas to pieniądz. Ale czyżby?? Pieniądze można odzyskać, a czasu..nie. Niestety.
Dałabym zarobić komuś, przysłużyłabym się światu!
Mam sąsiadkę, która z w soboty wyjeżdża z całą rodziną, a w tym czasie pani sprząta jej mieszkanie. Przyjeżdżają wypoczęci, szczęśliwi z fajnie razem spędzonego czasu do czystego mieszkania. Jest przyjemnie, miło, wszyscy zadowoleni. Rodzina i pani, której dali zarobić.
Dlaczego miałabym wobec tego nie dać zarobić komuś?
I tak pewnie wydałabym te pieniądze na jakieś pierdoły przy okazji. Nie, nie chodzi o to, że jestem skąpa, chętnie dam zarobić komuś, bo wiem, że dobro wraca dwukrotnie. Wiec dlaczego jeszcze tego nie zrobiłam??
Czy tylko ja jestem jedna, która stoi przed takim dylematem?
W Polsce, mam takie wrażenie, że sobota jest narodowym dniem sprzątania. Czas to zmienić i wykorzystywać weekendy na zacieśnianie więzi rodzinnych.
Dlaczego napisałam weekendy? Bo pracujemy w kieracie 8 -10 godzinnym przez 5 dni w tygodniu, nie rzadko dłużej. Pomijając fakt, że kobiety pracują na dwa-trzy etaty. Ale to już inny temat.
A, kiedyś myślałam, że fajnie będzie, jak wspólnie będziemy sprzątać, dzieciom dam szmatkę i nauczę je. Tak można robić tylko tzw. małe, szybkie, kilkunastominutowe porządki.
Bo przecież fajnie mieszkać w ładnym, uporządkowanym miejscu, a nie w chlewiku. Przynajmniej, takie jest moje zdanie.
Według feng shui, porządek pozwala zebrać dobre myśli, inspiruje, wbrew pozorom. Natomiast niepotrzebne i niepoukładane rzeczy czy śmiecie w domu blokują nasz potencjał i twórcze myślenie.