W Polsce troje dzieci na tysiąc rodzi się z niedosłuchem.Co czwarta osoba jest nosicielem genu odpowiedzialnego za niedosłuch.Jeśli dwie takie osoby się sparują, jest wówczas 25% prawdopodobieństwa, że ich dziecko urodzi się z niedosłuchem.Innymi czynnikami powodujące niedosłuch są: urazy okołoporodowe, choroby wirusowe w ciąży, antybiotyki klasy C czy D zażywane przez kobietę w ciąży, niedosłuch w rodzinie oraz wiele innych czynników, na które nie mamy wpływu.
W Polsce, u dzieci z niedosłuchem, bada się tylko 3% genów, odpowiedzialnych za niedosłuch, najbardziej popularnych, pozostałe 97% nie są badane.
Temat istotny, więc postanowiłam go poruszyć.Może, któraś z mam jest w podobnej sytuacji i chciałaby zasięgnąć pewnych informacji ode mnie.
Moja córka ma niedosłuch.Wrodzony.Jest niewielki.Miała 2 lata i 3 miesiące, kiedy dostała aparaciki.Za późno, moim zdaniem, bo najważniejsze są pierwsze 2 lata dziecka dla kształtowania mowy.Niestety, tak zdecydowali lekarze.Szybko nadrobiła braki i dziś nikt nie wpadłby na to, że ma problem ze słuchem.Jest i będzie pod stałą kontrolą logopedy, jeszcze przez kilka lat.
Pamiętam, jak obawialiśmy czy nie będzie ściągać aparacików.Nic podobnego.Nie chciała ich ściągnąć.Usłyszała nowe dźwięki, te, które bez aparacików nie dane było jej usłyszeć: cichy świergot ptaków, szelest liści, szum wiatru, kapanie wody, odgłos deszczu za oknem, ciche stukanie, cichy szept czy niegłośne pukanie do drzwi.
Dzięki aparatom słyszy mniej więcej na takim poziomie, jak przeciętna Kowalska z prawidłowym słuchem.
W przedszkolu, Majka nie ma najmniejszego problemu z aklimatyzowaniem się.Jest bystrą, ambitną i inteligentną dziewczynką.Recytuje pięknie wierszyki, śpiewa piosenki i świetnie dogaduje się z rówieśnikami.A aparaciki pozwalają jej odnaleźć się w hałasie i mieszaninie dźwięków.