Na tropie literki E.
Jestem maniaczką czytania etykiet na produktach, jak co niektóre z Was wiedzą:) Pisałam o tym parę razy.Od kiedy mi się to zaczęło? Od czasu jak zaszłam w pierwszą ciążę.Zaczęłam zwracać większą uwagę na zdrowe odżywianie.I tak mi zostało.Nie jestem wielką wielbicielką sklepów ze zdrową żywnością, ale staram się rozsądnie wybierać produkty ze sklepowych półek.Odkładam te, które zawierają te niedobre E, w swoim składzie.
![]() |
Źródło |
Dzisiaj przytoczę treść z z ubiegłorocznego "Zwierciadła", który ostatnio wpadł w moje ręce i "doczytałam" jego zawartość.
Niezależnie jak smaczne jest to, co chcemy kupić, warto wcześniej sprawdzić, jakie ma w sobie konserwanty i czy przypadkiem nie szkodzi.
Najbardziej niebezpieczny i najgorszy jest kwas mrówkowy E-236.Można go znaleźć w gumożelkach, serze podpuszczkowym czy w soku z kartonu.Co prawda zapobiega rozwojowi grzybów i pleśni w produktach, ale rujnuje organizm.Może spowodować pogorszenie widzenia , niewydolność nerek czy rozpad czerwonych krwinek.
Na listę wciągamy sole kwasu mrówkowego E-237 i 238.Zwracajmy uwagę na paczkowane wędliny i mięsa.
Jeśli na opakowaniu pojawi się E-251 czyli azotan sodowy odstawiam na półkę bez skrupułów.Co prawda azotan sodowy czyli saletra zapobiega psuciu się mięsa to jednak łączy się z białkami soku żołądkowego i tworzy rakotwórcze niztrozoaminy.Podobnym związkiem jest E-250.
Najpopularniejszym środkiem konserwującym jest kwas benzoesowy E-210. Świetnie chroni przed bakteriami i grzybami warzywa i owoce, tłuszcze i majonezy.Ma jednak wady.Silnie podrażnia błonę śluzową żołądka.To jemu możemy zawdzięczać chorobę wrzodową, a nawet zmiany nowotworowe w przewodzie pokarmowym.Zjedzony w dużych ilościach stawia organizm w stan prawdziwego alarmu.Bóle głowy, wymioty,alergie; to niektóre objawy.Podobne działanie mają E-211,212,213.Z umiarem powinniśmy sięgać po produkty zawierające nizynę. Związek ten świetnie zabezpieczy przed przedwczesnym zepsuciem serek topiony albo dojrzewający.Tego pierwszego nigdy nie wkładam do koszyka.Trzeba wiedzieć, że E-234 czyli związek zawierający nizynę to antybiotyk.
Co możemy znaleźć w dżemach, suszonych owocach albo frytkach z supermarketu?Bezwodnik kwasu siarkowego - jego pochodne E-220,221,222,223,224,228.Często występuje w winach.Może spowodować poważne kłopoty jelitowe.
I jeszcze jeden związek E-621 czyli glutamian sodu - wzmacniacz smaku. Składnik gotowych zestawów przypraw i kostek bulionowych.Może występować pod innymi nazwami jak: ekstrakt z drożdży, autolizowane drożdże, teksturowe proteiny, kazeinioan sodu, hydrolizowana kukurydza czy kwas glutaminowy.
Liczne badania wskazują na to, iż jest on sprawcą silnych bóli głowy, dolegliwości żołądkowo-jelitowych (syndrom chińskiej restauracji), stanów depresyjnych, uzależnia jak narkotyk, niebezpieczny dla alergików - u astmatyków duże jego spożycie może spowodować paraliż układu oddechowego oraz powoduje szybkie przybieranie na wadze.
Na koniec pozytywna informacja! Jakże mogłoby być inaczej:)
Nie wszystkie konserwanty niszczą zdrowie.Jest grupa tych, które mają dobroczynnie działanie, bo chronią żywność, a w ludzkim organiźmie zachowują się kompletnie obojętnie.
Na przykład w chlebach i serze Ementaler znajdziemy E-280, 281,282, czyli kwas propionowy, całkowicie wydalany z organizmu w nie zmienionej postaci.Podobnie przedstawi się sytuacja z kwasem sorbowym (zauważyłam, że dodaje się go do syropów dla dzieci lub witamin w syropie) E-200, który znajdziemy w puszce rybnej lub marynowanych grzybkach.Dla nas całkowicie bezpieczny, a hamuje rozwój grzybów w tych produktach.
Nie obawiamy się również pochodnych kwasu benzoesowego E- 214,215,216 i 217.
Podobnie rzecz ma się z kwasem cytrynowym E-330 obecnym na przykład w dżemach, jako regulator kwasowości i wzmacniacz struktury żelu.Kwas cytrynowy, wbrew wielu opiniom, działającym niesłusznie na jego niekorzyść, jest jednym z najbardziej bezpiecznym dodatkiem do żywności.Jest składnikiem każdego żywego organizmu i pełni ważną rolę w metaboliźmie.Podwyższa aktywność wielu antyutleniaczy.Duże ilości kwasu cytrynowego znajdują się w owocach cytrusowych, kiwi i truskawkach.
Wprowadzane do menu są za to pasty jajeczne, rybne, kasza jaglana, kukurydziana i wiele innych zdrowych, niekoniecznie drogich produktów.
Za to go uwielbiam :)
Przydatne zestawienie. Zapisałam w telefonie :)
OdpowiedzUsuńo proszę, też tak zrobię.Część z nich znam, ale nie wszystkie, a jednak warto je spisać
UsuńElokwentna mama i Elementarna PRAWDA!
OdpowiedzUsuńDZięki:)
Usuńo to tylko kropla w morzu, ale ww najcześciej spotykane konserwanty..
Przydatne bardzo! Chylę czoła, ale co tu jeść?
OdpowiedzUsuńNie jest tak źle, jak to na pierwszy rzut oka wygląda.Jak zjemy 4 parówki na miesiąc to nie dostaniemy bólów brzucha:) Wiadomo,wszystko z umiarem. Jak jest możliwość to wybieram zamienniki. Wolę zapłacić na przykład 4 zł więcej, a kupić np. zakwas do żurku bez konserwantów-bo na takie natknęłam się ostatnio w sklepie.
UsuńTeż patrzę na to co jemy i nie kupuję nic z E.:)
OdpowiedzUsuńDosyć ciężko to zrealizować...
UsuńCiężko na poczatku, a potem to juz wiedziałam ,że dany produkt zawiera sporo E i brałam podobny bez.
UsuńMatko sporo tego E aż się włos na głowie jeży co nam dają za świństwa do jedzenia...
OdpowiedzUsuńOj dzięki dzięki bardzo za wpis :)
OdpowiedzUsuńNiestety ja nie jestem z tych co czytają wnikliwie etykiety, ale od jakiegoś czasu staram się. Niestety jest to dla mnie czarna magia :(
Fajnie by było jakbyś czasami dodawała posty np. z serii "gotowe i dobre dla dzieci" :) Mi to by znacznie ułatwiło zakupy :)
to od razu mogę Ci powiedzieć, że niewskazane sa wszelkie ciastka i słodkosci. Ja mojej córce daję tylko czekoladę gorzką w małych ilościach -bo jest alergikiem,którą uwielbia i ciasteczka owsiane z amarantusem (przepis u mnie na blogu), które wcina, aż uszy się jej trzęsą i to wszystko bez konserwantów i zdrowe !
Usuńzobacz moje przepisy kulinarne też:)
dla mnie na poczatku też to była czarna magia....na początku.
mam na myśli słodkości sklepowe, które są bardzo niezdrowe niestety.
Usuńteż tak mam , ale dużo nie pamiętałam. dzięki za ściąge.
OdpowiedzUsuńBardzo przydatny wpis:) Ja również czytam skład produktów. Unikam również wszelkich, które zawierają utwardzony tłuszcz roślinny. Dlatego nie kupuję praktycznie żadnych ciastek, czekoladek, bombonierek czy kostek rosołowych. Zresztą... wielu rzeczy nie kupuję. Dzięki temu nauczyłam się robić niektóre specjały w domu:)
OdpowiedzUsuńJa nie zwracam na to uwagi, ale powinnam zacząć.
OdpowiedzUsuńchyba sobie wydrukuję twój post i będę z nim chodziła na zakupy :)
OdpowiedzUsuńNigdy nie zwracałam uwagi na te niedobre E ;)
OdpowiedzUsuńMoże i dobrze, bo bym ciągle żyła w stresie, z drugiej strony myślę, że ważne jest co jemy.
Zapisze sobie Twojego posta, będę zaglądać;)
Dzięki, zapisałam i powiesiłam na lodówce.
OdpowiedzUsuńNa obiad polecam ryby MORSKIE (tylko nie z Chin!) i warzywa z parownicy + trochę świeżego masła + naturalny kefir Bakoma, pycha!
0 - niezdrowego tłuszczu i 0 - E :)
Vegetę kupuję tylko z dopiskiem NATUR.
Aż mnie ciarki przeszły ;(
OdpowiedzUsuńTrzeba patrzeć na to co kupujemy ale nie jest łatwo praktycznie we wszystkim są jakieś świństwa
O mamusiu.. Ja wiedziałam, że są te dobre i te złe ale to to woła o pomstę do nieba. Trzeba zakładać własne gospodarstwo:D
OdpowiedzUsuńTylko jak to zapamiętać..
Boze,najlepiej chyba niczego poprostu nie jest haha ;)
OdpowiedzUsuń