czwartek, 16 czerwca 2016

Leczenie chrapania u dziecka. Przyczyny chrapania u dzieci.


Czy Twoje dziecko chrapie, albo wydaje dziwne dźwięki przypominające chrapanie?


 

Zazwyczaj, rodzice, a piszę z mojej perspektywy, od razu przejęliby się faktem, że ich dziecko chrapie.
Nikogo specjalnie nie dziwi i nie zastanawia fakt chrapania dorosłego - ten typ tak ma; większość z nas sobie myśli. Natomiast chrapanie u dzieci, powinno, nas rodziców zmuszać do działania i szukania sposobów na leczenie chrapania dziecka.

Pamiętam, jak moje młodsze dziecko, jeszcze w okresie niemowlęcym miało momenty chrapania. Brak temperatury, brak kataru, tylko to chrapanie. Zaświeciła mi się czerwona lampka i od razu, niemal w tempie ekspresowym, pojawiliśmy się u pediatry. Okazało się, że mały człowieczek ma tak zatkany nos, że katar nie spływa noskiem, a drogami oddechowymi.

Taka sytuacja jest alarmująca, ponieważ u  niemowląt, ze zwykłego kataru może szybko powstać zapalenie płuc. Dobrze, że szybko zareagowaliśmy i dzięki lekarzowi, który zdiagnozował przyczynę chrapania,  mój synek szybko wrócił do zdrowia. Dlatego jest tak ważne leczenie chrapania u dziecka.

Żeby zabrać się za właściwe leczenie chrapania, należy ustalić przyczyny chrapania. Jest ich wiele. 


My, rodzice możemy, na podstawie własnych obserwacji, ocenić wstępnie co dolega naszemu dziecku. Natomiast nic nie zastąpi profesjonalnej porady lekarskiej w celu zbadania przyczyn chrapania i ustalenia leczenia chrapania, a są to:

1. Niedrożność nosa - może mieć wiele źródeł m.in. skrzywienie przegrody nosowej, zapalenie zatok,  zwykłe przeziębienie u dziecka, polipy w nosie czy też zbyt częste używanie specjalnych spray' ów do noska.

         Leczenie chrapania spowodowanego:

   Niedrożnością nosa:
- skrzywienie przegrody nosowej: w tym przypadku ważne jest      wykonanie     zabiegu operacyjnego, który zwykle przeprowadzany jest w systemie ”chirurgii     jednego dnia”. Skrzywiona przegroda nosowa może być operowana u dzieci po     ukończeniu 7 roku życia.

 Przeziębienie u dziecka, zapalenie zatok:

- po ustąpieniu infekcji, za zwłaszcza po ustąpieniu kataru, który to powoduje obrzęk śluzówki i nie pozwala na prawidłowy przepływ powietrza, chrapanie ustaje.

   
2. Powiększone i przerośnięte migdałki – z reguły jest to najczęstsza przyczyna chrapania u dzieci. Konieczna jest wizyta u laryngologa. Lekarz, pod dokładnym, obejrzeniu noska i gardła światłowodem ustala co może być przyczyną chrapania i pokieruje rodziców na odpowiednie leczenie chrapania. Dodatkowe badania np. fiberoskopia czy rtg mogą potwierdzić fakt przerośniętego migdałka i wtedy konieczne jest jego usunięcie.

3. Alergia i nietolerancja pokarmowa u dziecka - dziecko, które jest alergikiem wziewnym, nawet, pomimo leczenia objawowego, może mieć obrzękniętą śluzówkę, co utrudnia sen. Podobnie sprawa się przedstawia z nietolerancją pokarmową u dziecka, z której nie do końca możemy sobie zdawać sprawę, bo objawy nietolerancji po spożyciu danego pokarmu następują nawet po kilkunastu godzinach, a dziecko nagle smarka lub ma wciąż katar. O tym napiszę niebawem oddzielny post.


4. Wiotkie tkanki krtani – jak rozpoznać? W dzień dziecko też ma problemy, oddech ma świszczący i ciężki. Częściej choruje. W tym przypadku trzeba przeczekać do 2 roku życia. Zazwyczaj dziecko wyrasta z tego. Niemniej jednak, konsultacja lekarska jest niezbędna i tylko lekarz specjalista może postawić diagnozę o wiotkości tkanki krtani.

        
Samo zdiagnozowanie przyczyny i podjęcie leczenia chrapania nie rozwiąże problemu, jeśli, my rodzice, nie zapewnimy dziecku sprzyjających warunków spania. W pomieszczeniu, w którym śpi dziecko, nie może być za gorące, ani za suche powietrze. Co najmniej pół godziny przed spaniem wietrzę sypialnię. Minimum co dwa tygodnie zmieniamy pościel, a przy moim alergiku minimum robię to co tydzień.

Ważne jest czyszczenie materacy, na których śpimy, bo w nich gromadzą się największe ilości roztoczy i kurzu.

Dlatego, nie lekceważmy takich drobnostek codziennych ponieważ może okazać się, że mamy w domu małego alergika, który jest uczulony  na kurz i roztocza. Wydaje się , że to dla nas dorosłych mogą być błahe sprawy, ale dla mniejszych mogą być wstępem do obrzęku dróg oddechowych, a w konsekwencji infekcji.


Leczenie chrapania, zwłaszcza u małego dziecka, jest bardzo ważne i zawsze powinno nas niepokoić. Dlaczego?
Ponieważ chrapanie wskazuje na fakt, że może nie być prawidłowej cyrkulacji powietrza w górnych drogach oddechowych, co wiąże się z niedostatecznym dotlenieniem mózgu i innych organów. Przekłada się to na zaburzenia koncentracji na co dzień.


Pamiętajmy, dbajmy nie tylko o nasze dzieci, ale zadbajmy również o swoje zdrowie, o czym, w obecnych czasach, zapominamy w naszej codziennej gonitwie.

niedziela, 18 października 2015

Metoda dr Volla jako alternatywa leczenia konwencjonalnego. Jak wyleczyć i zdiagnozować chorobę?

Jak dowiedziałam się, że istnieje oprócz homeopatii, do  której mam ogromny szacunek, metoda wykrywania wszelkich nieprawidłowości w organizmie i wskazująca przyczyny oraz sposób leczenia, pomyślałam: dlaczego o tym wcześniej nie słyszałam??

Dlaczego takie proste i oczywiste badanie nie jest znane przeciętnemu Kowalskiemu? Dlaczego ślepo podążamy za "tłumem" i leczymy objawowo chorobę, a nie szukamy przyczyny. Przyczyny w sensie, nie od kogo zaraziliśmy się, ale przyczyny, dlaczego na przykład tak często chorujemy, czy przewlekle chorują nasze dzieci lub mają dolegliwości, których żaden,  najmądrzejszy lekarz nie potrafi prawidłowo zdiagnozować.



Nie potrafię zliczyć, ile kiedyś wydawałam pieniędzy włócząc się z dzieckiem od lekarza do lekarza.

Przy metodzie badania elektroakupunkturą, dr. Volla, nie będziemy biegać od lekarza do lekarza, wydając pieniądze i tracąc czas na różnorakie badania. Byliśmy i mamy wskazania co do diety. Moje dziecko jest uczulone na gluten ( nabyte) i  genetycznie na kazeinę. Badania alergiczne z krwi nie wykazały tego. Jedynym objawem zewnętrznym było: katar i ogólne osłabienie organizmu i układu immunologicznego. Kto by pomyślał? O objawach uczulenia na białko mleka będę pisać. To nie tylko dolegliwości ze strony układu pokarmowego ( mogą być niewidoczne dla nas), ale również nerwowego.

Aha, i to nie są czary mary. jest to naukowo udowodnione wykrywanie chorób zanim na dobre rozpoczną się, nawet wczesnych stanów zapalnych, by móc zawczasu zapobiec ich rozwojowi.



Elektroakupunktura jest szeroko stosowana w Niemczech, szczególnie na uniwersy­tetach: Heidelberg, Utrecht, jaki i w innych europejskich miastach: Wiedeń i Paryż.

W Niemczech, Sąd Federalny w roku 1987 ustalił, że koszt badania metodą dr. Volla musi być pokryty przez urzędy ubezpieczeniowe, również lekarz ma obowią­zek użycia niekonwencjonalnych metod leczenia, kiedy konwencjonalne nie dały spodziewanego efektu.

Co więcej metoda ta znana jest i stosowana w 34 państwach, ale jakimś cudem ominęła nasz kraj.

Jak wygląda samo badanie? 

Otóż, po pierwsze jest całkowicie bezpieczne dla dzieci. Badanie polega na mierzeniu specjalna sondą oporu skóry w aktywnych punktach. W elektroakupunkturze są to dłonie lub stopy. Zazwyczaj przykłada się sondę do dłoni. Przesyłany z sondy bardzo słaby prąd mierzy opór elektryczny danego narządu, wykorzystując oddziaływanie pól elektromagnetycznych i podaje jego wyniki. Jak to rozumieć?

W każdym żywym organizmie każda molekuła białka jest źródłem promieniowania elektromagnetycznego, a każda komórka  reprezentuje obwód elektryczny. Życie na ziemi rozwija się na tle pól elektromagnetycznych. Wszelkie zakłócenia częstotliwości właściwe komórkom organizmu są jedną z przyczyn powstawania wszelkich chorób czy patologii. 



Diagnostyka za pomocą elektroakupunktury, która bazuje na uznaniu ważnej roli pól elektromagnetycznych i istniejącego przewodnictwa elektrycznego w organiźmie, jest w stanie postawić diagnozę o stanie zdrowia badanego, na nawet lepszym poziomie niż specjalistyczne, kosztowne, czasem inwazyjne badania ambulatoryjne.


Metoda dr. Volla nazywana jest najdoskonalszą metodą holistycznej diagnozy. Na podstawie przeprowadzonego testu otrzymujemy obraz funkcjonowania całego organizmu, każdego niemal organu, a w szczególności czy występują obciążenia pasożytnicze, bakteryjne, wirusowe czy grzybicze. Jedną z  ogromnych zalet jest wykrycie stanów zapalnych lub zaczątków choroby zanim zastanie lub nie została wykryta przez standardowe badania laboratoryjne. Często zdarza się, że konwencjonalna diagnostyka zawodzi i nie wykrywa we wczesnym stadium wielu chorób.

Możliwości jakie ma metoda dr Volla nie mają tak popularne vegatesty. Ich zasięg jest mocno ograniczony.

Jednym z fenomenów metody Volla jest test substancji. Każda substancja ma swoją charakterystyczną częstotliwość drgań, w związku z tym można sprawdzić jej działanie na organizm badanego przez spożyciem. Dzięki temu istnieje idealna możliwość dopasowywania medykamentów bez szkody dla pacjenta.

Podsumowując, jeden i ten sam specjalista jest w stanie wykryć na przykład alergię pokarmową, boleriozę i czy nadżerkę oraz wskazać na fazę zaawansowania. Dodatkowo, dzięki  możliwości testowania medykamentów, można przewidzieć reakcję organizmu na lekarstwo i określić skuteczność preparatów różnych kategorii.

Jeśli jesteś osobą szukającą alternatywy leczenia, bo jesteś już zmęczona/y standardowym leczeniem gorąco polecam. Objawowe farmaceutyczne leczenie  chronicznych dolegliwości (absolutnie nie mówię na podłożu bakteryjnym, gdzie antybiotyk jest wskazany) jest tylko chwilowym zalepieniem stanu chorobowego, ale co dalej.




Korzystałam  literatury na stronie: http://www.ensoel.pl/pl/artykuly/metody-testowania/90-metoda-volla.html


sobota, 17 października 2015

Czy inhalacje AMSA są skuteczne? Inne metody

Czy inhalacje AMSA są skutecznym złotym środkiem na pozbycie się płynu w uszach i udrożnienie trąbek słuchowych u dzieci i nie tylko dzieci?

U części dzieci zapewne tak, skoro to jest tzw. ostatnia deska ratunku chroniąca przed zabiegiem założenia drenów. W centrum otolaryngologii, gdzie Hubert miał inhalacje, słyszałam prawdziwe opinie, że inhalacje pomagają właściwie co drugiemu dziecku. Mojemu Hubertowi niestety wspomniane inhalacje nie pomogły, mimo, że wykonywał je "książkowo". To była moja nadzieja. Przez dwa tygodnie codziennie jeździliśmy na inhalacje, żeby po trzech miesiącach okazało się, że jest gorzej niż było.

Byliśmy u dwóch laryngologów. Za każdym razem otrzymywaliśmy skierowanie do szpitala na dreny i usunięcie powiększonego migdałka. Dlaczego? bo badanie ucha środkowego wychodziło bardzo kiepsko. Co ciekawe, migdałka żaden laryngolog nie widział. Nie można go było zobaczyć nawet poprzez badanie fiberoskopowe, tzw. kamerą przez nos, ze względu na ogromny, przewlekły  katar wysoko w zatokach. A katar = tworzenie płynu w uszach = ciągły stan zapalny = powiększony migdałek. 




Po nieudanych próbach leczenia Huberta świństwami typu sterydy, czy syropki na kaszel, upłynniające wydzielinę z mega śmieciowym składem, stwierdziłam, że trzeba szukać innej drogi:
SZUKAĆ PRZYCZYNY.  A nie leczyć objawowo, bo to nie ma większego sensu, a jeszcze bardziej osłabia organizm małego dziecka. Musiałam sobie odpowiedzieć  na pytanie: skąd ten przewlekły katar??

Gdzie leży przyczyna wszystkich, no może prawie wszystkich, chorób czy dolegliwości?
W odżywianiu i  stylu życia. Do stylu życia małego dziecka nie można się przyczepić, bo przecież nie pali, nie pije, nie ma stresu czyli jest lajtowy. 
Cały czas myślałam na temat odżywania mojego dziecka. I moje myślenie przerodziło się w działanie.

Umówiony był na vegatesty. W międzyczasie dowiedziałam się o innej równie dobrej, a nawet lepszej metodzie wykrywania WSZELKICH, nieprawidłowości, w tym alergii,  w ograniźmie; metodą elektroakupunktury, dr. Volla. Metoda sama w swojej prostocie wykonania i bezpieczeństwa jest genialna. O tym w kolejnym poście.

Pamiętajcie, jeśli zawodzi leczenie konwencjonalne, albo dolegliwość sama nie przechodzi, zawsze trzeba szukać innej drogi, niekonwencjonalnej, a zarazem prostej i oczywistej. Nie podążać ślepo z tłumem i nie kupować tony sterydów i innych dziadostw w aptekach, bo może pomoże.

Najpierw trzeba zacząć zmieniać dietę dziecka, sprawdzić jakie ma alergie i nietolerancje pokarmowe. Ten temat rozwinę w oddzielnym poście.


sobota, 30 maja 2015

Inhalacje AMSA. Jak pozbyć się płynu w uszach?

Jednym ze sposobów na długo utrzymujący się płyn w uchu są inhalacje AMSA, jedne z najmniej inwazyjnych sposobów na  leczenie wysiękowego ucha.
Oczywiście można się wspierać dodatkowymi sposobami jak np. nebulizacje z soli fizjologicznej, psikanie, oczyszczanie i płukanie noska, po to, aby zmniejszyć katar infekcyjny czy alergiczny, który to wpływa na zbieranie się płynu w uchu.



Jest oczywiste, że prawie każdy przedszkolak smarka, ma katar czy jest przeziębiony. Niebezpiecznie zaczyna się, wtedy kiedy katar zaczyna być przewlekłym katarem i mamy trudności w jego zwalczeniu. 
Dlaczego niebezpiecznie? Dlatego, że katar spływa nie tylko nosem, ale i do ucha. A to szybka droga do wysiękowego zapalenia ucha. 
Moje dziecko, niestety od dłuższego czasu boryka się z katarem przybierającym różne rodzaje i kolory. Typowe dla przedszkolaka, można by rzec.
Tympanogram potwierdził diagnozę laryngologa, że jest płyn w uszach. Inhalacje, psikanie, oczyszczanie, płukanie noska, dieta  bezmleczna  nie pomagają. Płyn jest, a przez to mój trzylatek gorzej słyszy. 

Konsultacje laryngologiczne, kończą się tym, że lekarze rozkładają ręce i dają nam jedną alternatywę: albo pomogą Wam inhalacje AMSA, albo zapisujcie się na zabieg założenia drenów. Jest światełko w tunelu! Pokładam wielką nadzieję z AMS-IE. 
Teraz doceniam, że żyjemy w XXI wieku i my  rodzice mamy wiele możliwości, wyborów najlepszego lekarza na przykład korzystając z portali traktujących o zdrowiu, artykułów o leczeniu wielu dolegliwości, opinii na blogach i innych miejsc w internecie, gdzie można znaleźć godnych polecenia lekarzy specjalistów. To w ramach moich przemyśleń.

Czym są inhalacje AMSA?
Inhalacje AMSA są wykonywane za pomocą specjalnego inhalatora. Wytwarza on wibrujący aerozol, który to podawany jest przez specjalną końcówkę umieszczoną  szczelnie w dziurkach nosa pacjenta.
Aparat generuje ciśnienie, które to sygnalizowane jest na urządzeniu i informuje pacjenta o przełknięciu śliny. Po przełknięciu śliny otwierają się trąbki słuchowe i aerozol  wraz z lekiem penetruje przez trąbki, aż do ucha środkowego.
Badania wykazują, że przenikanie wibroaerozolu z nadciśnieniem jest około 100 razy lepsze niż aerozolu wytwarzanymi zwykłymi metodami.

Mój Hubert, mimo swojego wieku, pięknie współpracował i z powodzeniem udał się pierwszy zabieg AMS-y.
Jak zauważyłam, wszystko zależy od miejsca, osoby instruującej moje dziecko, co ma robić. Pani pielęgniarka zrobiła to z wielkim taktem, uśmiechem. Już na samym początku obiecała nagrodę Hubertowi za współpracę. Mama też miała swój wkład własny oczywiście. Takie małe rzeczy, a motywują do działania!

Zabiegów inhalacyjnych jest dziesięć. Każdy z nich trwa około 10 minut. Można je wykonywać 1 raz dziennie przez 10 dni, lub 2 razy dziennie przez 5 dni. Lek do aerozolu podawany jest przez pielęgniarkę stosownie do wieku. Zazwyczaj są to leki mukolityczne, które po wniknięciu do ucha rozrzedzają wydzielinę oraz leki przeciwzapalne.

Na efekty inhalacji AMSA należy poczekać około 1 miesiąc, zdarza się, że dłużej.

Czy AMSA u nas poskutkuje? Tego jeszcze nie wiemy. Na pewno będzie wpis o tym za około 3 miesiące.

Są niezbite dowody i statystyki, które pokazują,  że wyniki są zadowalające. Mam wielką nadzieję, że  Hubert podniesie średnią i przyczyni się do wzrostu statystyk dzieci, które uniknęły szpitala.

środa, 20 maja 2015

Gry dla dzieci online

Odnoszę nie raz wrażenie, że gry dla dzieci w sieci stają się substytutem gier planszowych, gdzie  w tych ostatnich jest wymagana wspólna współpraca na tzw. na przykład szczeblu rodzic-dziecko. Nie jestem przeciwniczką gier komputerowych dla dzieci, wręcz przeciwnie. Idziemy z duchem czasu!

Dobrze dobrane gry dla dzieci kształcą, rozwijają i pobudzają wyobraźnię do tworzenia, uczą radzenia sobie w trudnych, kryzysowych sytuacjach.


W domu, nie pozwalam jednak, aby czas gier wymknął się spod kontroli. Przeznaczamy na granie określoną ilość czasu i informuję o tym, przypominam ile czasu zostało do końca gry. Dla urozmaicenia wprowadzam też zasadę dla córki: grasz tyle czasu, ile czasu przeznaczasz na czytanie i ćwiczenia z czytania.
Uczciwe? Myślę, że tak. To tak na przyszłość. 

Moje dzieci (tak, tak mój trzy latek nieźle radzi sobie również), a zwłaszcza Maja, świetnie sobie radzą z obsługą komputera, hmm.. a raczej tabletu. Rośnie nam pokolenie bezmyszkowe. Substytutem dla myszki staje się mazianie palcem po ekranie. Hmm... dlaczego na ekranie laptopa to nie działa?? tego moje trzyletnie dziecko nie jest w stanie czasem zrozumieć.

Pozwólmy grać w gry online dzieciom, nawet tym najmłodszym pod kontrolą czasu. Odpowiednio dobrane gry dla dzieci online kształcą, pobudzają myślenie i kreatywność, a przy okazji uczą obycia z  urządzeniami mobilnymi. Nie zostawiajmy naszych najmłodszych pociech jednak samych sobie w czasie gier. Podejdźmy, zobaczmy w co dziecko gra, jak gra, czy razi sobie, skomentujmy, udzielmy wskazówek, jeśli jest to potrzebne. I co najważniejsze, niech dziecko, ma świadomość, że gra ma określony czas, a nie rozciąga się w czasie.


piątek, 15 maja 2015

Warsztaty kreatywne dla dzieci w Totomato w Warszawie. Temat przewodni - Upcycling.

Jak tylko dowiedziałam się o plastycznych warsztatach w Totomato, od razu wiedziałam, że muszę tam zabrać moją Maję, która jest fanką manualnych robótek. Dlatego w ubiegły weekend byłam z moją 6 -latką na fajnych warsztatach plastycznych w Totomato. Wstęp oczywiście wolny.

Było to pierwsze z cyklu  "ekologicznych" spotkań w Totomato, prowadzone przez świetną animatorkę z grupy animacyjnej Sowaliska.
Na zajęciach zapoznałyśmy się z pojęciem upcyklingu. Słyszałyście wcześniej o tym?
Recykling- tak.., ale upcykling? - nowe doświadczenie. Upcykling, to nic innego, jak twórcze przetwarzanie odpadów. Upcykling pobudza wyobraźnię, twórczy zapał i uczy znaczenia ekologii w dzisiejszych czasach.

Dostałyśmy ( mamy też brały udział!) tekturowe opakowania po .. mleku. Ze zwykłej tektury, którą wyrzucamy na co dzień do śmieci.. zobaczcie, krok po kroku, co wyczarowałyśmy pod czujnym okiem pani Moniki.





Co można wykreować ze zwykłej tektury po mleku, mając do dyspozycji nożyczki, różnobarwne, mieniące się cekiny, piękne, kolorowe, ozdobne taśmy i papier samoklejący?


Powstają genialne torebeczki, portmonetki. Wspaniałe, bo zrobione własnoręcznie, według swojego     pomysłu, uznania.



 W przerwie, dziewczyny przygotowywały ekologiczny przepyszny koktajl,  na bazie ekologicznego mleka i owoców.




 Kolejne ekologiczne warsztaty zapewne wkrótce, śledźcie na FB.

sobota, 9 maja 2015

Sprzątać czy nie sprzątać? Sprzątanie w domu.

Sprzątać czy nie sprzątać?


Wieczór, dzieci u dziadków, mężu w pracy. Po drodze szybkie zakupy, załatwienie kilku drobnych spraw.Wpadam do domu, po dniu pełnym wrażeń, zmęczona, z myślą o chwili odpoczynku, relaksu. Niestety to była chwila, dopóki nie odkryłam, że w domu jest zwyczajny, ładnie mówiąc, co by nie kląć.. bałagan. I zamiast odpoczywać, relaksując się z kubkiem pachnącej herbaty, z książką w ręku, wzięłam szmatę do ręki, założyłam wielkie żółte rękawice gumowe i ruszyłam na podbój kuchni, a potem łazienki. Wpadłam w wir sprzątania. Dwie godziny i zapuszczona kuchnia plus łazienka odzyskały swój wygląd na poziomie przyzwoitości. 


Sprzątanie - nie, to nie jest dla mnie. Nie jestem perfekcyjną panią domu i nie zamierzam nią zostać.Wolę inne flow.Wolę pójść na spacer z rodziną, na rowery, na basen popływać z córką, przeczytać fajną książkę, napisać posta na blog, zgłębić moje zainteresowania marketingowe-sieciowe i robić wiele innych fascynujących rzeczy. Nie raz myślałam, co by oddać pałeczkę osobie,  która w kilka godzin wysprząta na błysk mieszkanie. Ja jej zapłacę. Zapłacę takiej osobie uczciwie. Przecież czas to pieniądz. Ale czyżby?? Pieniądze można odzyskać, a czasu..nie. Niestety.
Dałabym zarobić komuś, przysłużyłabym się światu! 
Mam sąsiadkę, która z w soboty wyjeżdża z całą rodziną, a w tym czasie pani sprząta jej mieszkanie. Przyjeżdżają wypoczęci, szczęśliwi z fajnie razem spędzonego czasu do czystego mieszkania. Jest przyjemnie, miło, wszyscy zadowoleni. Rodzina i pani, której dali zarobić. 
Dlaczego miałabym wobec tego nie dać zarobić komuś? 


I tak pewnie wydałabym te pieniądze na jakieś pierdoły przy okazji. Nie, nie chodzi o to, że jestem skąpa, chętnie dam zarobić komuś, bo wiem, że dobro wraca dwukrotnie. Wiec dlaczego jeszcze tego nie zrobiłam??
Czy tylko ja jestem jedna, która stoi przed takim dylematem?
W Polsce, mam takie wrażenie, że sobota jest narodowym dniem sprzątania. Czas to zmienić i wykorzystywać weekendy na zacieśnianie więzi rodzinnych.
Dlaczego napisałam weekendy? Bo pracujemy w kieracie 8 -10 godzinnym przez 5 dni w tygodniu, nie rzadko dłużej. Pomijając fakt, że kobiety  pracują na dwa-trzy etaty. Ale to już inny temat.

A, kiedyś myślałam, że fajnie będzie, jak wspólnie będziemy sprzątać, dzieciom dam szmatkę i nauczę je. Tak można robić tylko tzw. małe, szybkie, kilkunastominutowe porządki. 
Bo przecież fajnie mieszkać w ładnym, uporządkowanym miejscu, a nie w chlewiku. Przynajmniej, takie jest moje zdanie.




Według feng shui, porządek pozwala zebrać dobre myśli, inspiruje, wbrew pozorom. Natomiast niepotrzebne i niepoukładane rzeczy czy śmiecie w domu blokują nasz potencjał i twórcze myślenie. 







wtorek, 9 września 2014

A czego nauczyło się Twoje dziecko?

 Dzisiaj post będzie krótki, ale  treściwy.

Dzieci uczą się tego, czego doświadczają:


  • Dziecko krytykowane uczy się krytykować
  • Dziecko otoczone wrogością uczy się agresji
  • Dziecko żyjące w strachu uczy się lękliwości
  • Dziecko zawstydzane uczy się poczucia winy
  • Dziecko zachęcane uczy się wiary w siebie
  • Dziecko otoczone wyrozumiałością uczy się cierpliwości
  • Dziecko otoczone miłością uczy się kochać innych
  




Jeżeli żyjesz w spokoju, Twoje dziecko będzie żyło w spokoju ducha.





























 Zainspirowana Dorothy Law Nolte.


poniedziałek, 8 września 2014

Przedszkole. Jak pomóc w adaptacji na początku?

Pierwsze dni w przedszkolu swojej pociechy, mogą być, większym stresem dla rodziców, niż dla dziecka.
Jak pomóc w adaptacji żółtodzioba - przedszkolaka na początku? 
Oczywiście, nigdy  nie rzucajmy na tzw. głęboką wodę dwulatka czy trzylatka. Co to oznacza? Nie zostawiamy dziecka od razu pierwszego dnia w przedszkolu - obcym mu miejscu,  na cały dzień. Chyba,  że ma za sobą doświadczenia  żłobkowe. Pewnie są wyjątki od reguł i fajnie, że są.

W większości przypadków "Świeżaki" powinny przejść tzw. okres adaptacyjny, przedprzedszkolny - zapoznawczy. Po godzinie, dwie, trzy.

Mój dorosły już Dwulatek, który wygląda na trzylatka, przeszedł etap adaptacyjny w przedszkolu i bardzo dużo mu to pomogło w pierwszych dniach. Nie wyobrażam sobie zostawić dziecko na cały dzień, z dnia na dzień, ot tak,  w obcym mu miejscu. Za miękka jestem. 

Adaptacja polegająca na zapoznaniu się z "ciociami-przedszkolankami", dziećmi, salą do zabaw, jadalnią, szatnią - swoją szafką w szatni, podwórkiem przedszkolnym  przyniosła z pewnością plusy. Tego jestem pewna.

A oto mój dzielny przedszkolak! Z medalem!



Synek, co prawda niechętnie rozstaje się ze mną w progu, później trochę marudzi, popłacze, ale znane jest mu środowisko dookoła i twarze nieobce, więc stres przechodzi przez to o wiele mniejszy. Tak myślę.

Niestety, relacja matka - syn jest inna, głębsza dosłownie i w przenośni niż syn - ojciec. Następnym razem moi mężczyźni będą sobie mówić do widzenia na progu sali przedszkolnej. Zobaczymy czy będzie "podkowa" na buzi.

Jakie dobre rady, pomocne w pomyślnej adaptacji dziecka w przedszkolu, otrzymaliśmy, my rodzice, na wejściu?
  • w pierwszych dniach, tygodniach,  warto zrezygnować z walki o nowe umiejętności, czystość, zjedzone posiłki
  • wyłączyć na czas pierwszych tygodni większych wrażeń czy życiowych zmian  np. przeprowadzki, rozstania-nieobecności-wyjazdy rodziców
  • okazać dla dziecka większe niż dotychczas zrozumienie; dla protestów, zmęczenia, łez, rozdrażnienia, żalu i innych emocji, których nam rodzicom trudno zaakceptować lub nie rozumiemy dlaczego nasze dziecko tak się zachowuje, a nie inaczej. Maluszek próbuje w ten sposób uporządkować swoje wewnętrzny i zewnętrzny świat.
  • wypracować wspólne rytuały; codziennie wspólne śniadanie, taka sama piosenka, historyjka itp.
Dzieci, aby czuć się bezpiecznie potrzebują i oczekują pewnych rytuałów, powtarzalnych czynności. To daje im poczucie bezpieczeństwa.

Czy pożegnać się? A może szybko uciec?

Co ważne, zawsze trzeba pożegnać się z Naszą Pociechą, ZAWSZE. Nie uciekać po cichu, z nadzieją, że dziecko się zajmie, zacznie bawić i zapomni o mamie. Nic z tych rzeczy! 
Na pożegnanie mówimy pa, pa, przytulamy, dajemy buziaczka. Stanowczo, ciepło, czule, aczkolwiek nie za długo. Krótko. 

 Bądźmy słowni

Ogromne znaczenie dla dziecka ma słowność przede wszystkim rodziców. Jeśli nie jesteśmy w stanie dotrzymać obietnicy, to nie obiecujmy, z nadzieją, że i tak zapomni. Jeśli mama obiecała, że przyjdzie po obiedzie - to obietnicy musi dotrzymać. Inaczej, dziecko może na długo stracić  zaufanie do mamy.

Dzieci mają tzw."gumowe ucho"

Kiedy wydaje nam się, że możemy spokojnie porozmawiać, poplotkować, bo dzieci na pewno nie usłyszą, bo np. są w drugim pokoju, oglądają z zainteresowaniem bajkę, to się mylimy.
Dziecko wychwyci w mig, o czym mama i tata rozmawia. I  nawet wtrąci swoje trzy grosze do rozmowy. Mówię Wam. Dlatego niezmiernie istotne jest wstrzymać się od komentarzy, zwłaszcza tych o negatywnym oddźwięku na temat naszego maluszka, przedszkola, czy wychowawczyni.
A warto, nawet celowo, wyrażać się pozytywnie na temat przedszkola i osób tam pracujących.

Bardzo ostrożnie też stosujmy argumentację przedszkolną, albo w ogóle odetnijmy się od niej.

Oto przykłady, złej komunikacji:
  • W przedszkolu to dopiero nauczą Cię jedzenia!
  • Jeszcze tylko dzisiaj i przez dwa dni nie będziesz chodził do przedszkola
  • Za takie zachowanie pani na pewno postawiłaby Cię do kąta
  • Bądź grzeczny, bo będę musiała Cię zaprowadzić do przedszkola
  • A czemu masz zły humor, przecież dzisiaj jest dzień wolny i nie idziesz do przedszkola
Wydaje się, że to taka niewinna argumentacja słowna, a jednak ma negatywny przekaz.

Jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. 

Niezmiernie istotny jest przepływ informacji, pozytywne nastawienie między rodzicami, a przedszkolem i wychowawczyniami.


poniedziałek, 1 września 2014

Prosty sposób na nudę.

Nudy, nudy i jeszcze raz nudy. Co robić w kolejne popołudnie? Deszcz leje jak z cebra, dzieciom wyczerpały się wszelkie pomysły na zabawę. 

Wyjmuję asa z rękawa i pytam: Malujemy farbkami?!
Odpowiedź u mnie w domu zawsze brzmi: Taaak! Niezależnie od nastroju i humoru.

Szybkie rozdanie kartek, podział pędzelków i rzucam temat malowania, ewentualnie dzieciaki same wymyślają. Cały czas doglądam. W ruch idą chusteczki higieniczne i zaczyna się malowanie, które przechodzi w tzw. ciapcianie czy hennę na rękach.
Tę na zdjęciu poniżej wykonał sobie sam mój synek. 

Maja lubi malować kulturalnie pędzelkiem, tudzież tworzy arcydzieła z chusteczek wyciapanych różnymi kolorami farbek. 

Hubert, z kolei, uwielbia malować  palcami i wszelkie ogólnie dostępne powierzchnie wkoło. To jest chyba jedyne zajęcie, podczas, którego potrafi usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż 5 minut.




Zabawa przednia, niewiele wymaga od nas kreatywności, a pobudza kreatywność i wyobraźnię u dzieci. A oto nam przecież chodzi; żeby nasze pociechy fajnie spędzały czas i miały satysfakcję ze swoich prac plastycznych.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Jak wybrać dobrą nianię dla swojego dziecka?

Jak wybrać dobrą nianię dla swojego dziecka?  

Celowo nie napisałam najlepszą czy idealną, bo takich nie ma. Odpowiedzieć na to pytanie mogę na podstawie własnego doświadczenia.



Gdzie szukać?

Nam trafiła się niania z tzw. polecenia. I o takie warto zabiegać. Zrób dokładny wywiad w otoczeniu. Pytaj się, rozglądaj. Najlepszym miejscem są: plac zabaw, okoliczne osiedla, fryzjerka, kosmetyczka, wychowawczynie w przedszkolu itp.
Tak! wychowawczynie w przedszkolu, kosmetyczki i fryzjerki - one mają większą wiedzę co się dzieje w wielu rodzinach, większą niż nam się wydaje - im opowiadamy najwięcej. 
Pytajmy w rodzinie. Może jakaś ciocia ma dobrą znajomą, która chętnie zaopiekuje się naszą pociechą.
Na szarym końcu zostawiłabym inne możliwości poszukiwań tj, portale ogłoszeniowe, agencje opiekunek itp. Nie twierdzę, że tam nie można znaleźć dobrej niani, ale istnieje większe ryzyko, że nie "trafimy".

Na co zwrócić uwagę przy pierwszym spotkaniu z nianią?

Po pierwsze, czy wypytuje o dziecko, którym się będzie opiekować. Czy próbuje nawiązać  na pierwszym spotkaniu z nim kontakt? - jeśli tak jest, to dobry znak. Jeżeli od razu na pierwszym spotkaniu kandydatka, przechodzi do kwestii finansowych, warto sobie odpuścić - takie jest moje osobiste zdanie.

Dobra niania powinna wypytywać się jak najwięcej o naszą pociechę, a nawet zaproponować  spędzenie czasu, po kilka godzin w tygodniu, zanim rozpocznie pracę "z dnia na dzień", na tzw. cały etat - jeśli my tego nie zaproponujemy.

Na jakimś popularnym portalu  przeczytałam, że jak od razu niania nie "złapie" kontaktu ze swoim przyszłym wychowankiem czy nie zaiskrzy między nimi, to trzeba szukać dalej. Nie do końca zgadzam się z tym. Małe dziecko, przyzwyczajone do mamy, może nie chcieć ot, tak nagle zostać sam na sam z nieznaną mu osobą. Na to potrzeba trochę czasu. Nie musi od razu zaiskrzyć i jest prawdopodobieństwo, że nie zaiskrzy.

W jakim wieku dziecko najlepiej zostawić pod opieką niani?

Z moich obserwacji wynika, że jest to okres około 9-10 miesięcy. Jest to czas, kiedy nasze dzieci łatwiej znoszą rozłąkę z mamą. Tak było u moich dzieci. Na przykład Majka w wieku 9 miesięcy bez problemu została w żłobku.
12 miesięcy i wzwyż, to czas tzw. lęku separacyjnego. Jest to okres, kiedy  rozłąka z mamą może być sporym wyzwaniem i stresem dla dziecka.
Oczywiście, nie ma jednakowej recepty dla wszystkich. Każde dziecko jest przecież inne.

Czy nasza pociecha przekaże nam informacje o swojej opiekunce?

Twoje maleństwo zostaje pod opieką niani.
Gdy po powrocie do domu, zastajesz brykającego, z iskierkami w oczach małego krasnalka, który wita Cię z uśmiechem... wtedy nie trzeba nadal analizować swojego wyboru. Emocje na twarzy naszej pociechy pokazują jak minęła godzina, dwie czy dzień z nianią. 
Mimo to, trzeba obserwować zachowanie dziecka podczas nieobecności niani; czy nie wydarzyło się coś niepokojącego, np. konkretne zachowanie, które się powtarza i Twoja matczyna intuicja podpowiada: coś jest nie tak, zareaguj.

Jakie Twoja niania ma zdanie na temat wychowywania dzieci?

Nie pytamy się zazwyczaj o to na pierwszej tzw. rozmowie kwalifikacyjnej, bo odpowiedzi mogą być wyuczone itp. 
Warto zapytać się o jej zdanie w tym temacie, jak wychowywała swoje dzieci, albo o pewien aspekt  w kontekście wychowywania (o ile je ma) w czasie luźnej rozmowy; na drugim i kolejnych spotkaniach. Takie informacje są na wagę złota.
Obserwuj, jak niania odnosi się do innych, do Twojego dziecka, jakie ma poglądy, czy z chęcią opowiada jak minął dzień z maluszkiem, czy zadaje pytania i co najważniejsze czy Twoje dziecko jest uśmiechnięte, najedzone i zadowolone.

Jeszcze jedna ważna kwestia. Pamiętaj, zawsze kiedy rodzice są w pobliżu, dziecko może pokazywać swojej niani, że to mama czy tata jest na pierwszym miejscu. W jaki sposób? Nie pozwoli dać się niani nakarmić, ubrać itd. Są takie sytuacje. I to jest zupełnie normalne. Nie trzeba od razu wysnuwać pochopnych wniosków. Tak bywało u nas. 

Niania mojego synka jest wspaniałą i mądrą kobietą, a za kilka dni nas opuści, bo Hubert rozpocznie edukację przedszkolną. Nie tylko opiekowała się nim, dbała, żeby dobrze zjadł, ale z cierpliwością znosiła jego wybryki, tłumaczyła i  pokazywała świat. Przez  ten rok wychowała go razem z nami. Mogę powiedzieć, że była członkiem rodziny. Zawsze mogłam i mogę z nią swobodnie porozmawiać na różne tematy.
A po powrocie z pracy, widząc uśmiech mojego chłopca, nie musiałam się pytać jak minął dzień.








czwartek, 21 sierpnia 2014

Przyroda pod lupą - przegląd leśnych, pieszych wycieczek. Część 2.

Przyroda pod lupą. Część II.
Jak wspomniałam w poprzednim moim poście, czas na krajoznawcze i przyrodoznwcze wycieczki leśne! A do lasu z domu mamy dwie minuty. I korzystamy.
Moje dzieci w lesie zamieniają się w grzecznych odkrywców, chowających tudzież szyszkę, suche liście, żołędzie i wszystko co wpadnie im w ręce, a nawet "liście" drzew iglastych.



 Maszeruje Dzielny 2 latek Odkrywca

Huba - grzybek pasożytujący na drzewie






Mech obrasta pnie drzew z północnej strony - pamięta się z pradawnych czasów harcerskich.




Sfotografować paprocie w lesie toż to obowiązek. Niestety krasnoludków pod nimi ani widu, ani słychu.







 I nawet słonecznik wyrósł w lesie!



I ślimak - obowiązkowy punkt programu.


- Mamo, wiesz, nauczyłam się wyglądają liście: klonu, żołędzia i jarzębiny. Wiem co to huba, pień drzewa, ściółka i gdzie rośnie mech.
Mój synek na to:
- Ja też, ja też umiem.



Oto podsumowanie leśnej, trochę edukacyjnej wycieczki.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Przyroda pod lupą - przegląd wakacyjny. Część 1.

W ramach projektu Przyroda pod lupą, postanowiłam sobie ambitnie, że będę uważna  na otaczającą nas przyrodę i bardziej uwrażliwię na nią moje dzieci. Wystarczyło napomknąć: o patrzcie,  tam! Mieć uszy oraz oczy szeroko otwarte, a możemy dotknąć, zobaczyć, powąchać i usłyszeć całe bogactwo otaczającej nas przyrody.



Nie obeszło się bez nosków. Pamiętam, jak za czasów przedszkolnych, w czasie wypraw do parku, "noski" z drzewa klonowego, były obowiązkowym elementem wystroju nosa czarownicy.



W poszukiwaniu skarbów.



Hmm.. tyle żółtych kwiatków. Pięknie.


Do zobaczenia następnym razem. Tym razem w lesie.

sobota, 9 sierpnia 2014

Kreatywne pomysły dla dzieci. Wyklejanki. Część 1.

Poniżej zamieszczam zdjęcia prac dzieci z przedszkola, w tym mojej Córki. Jest to pierwsza część z cyklu, ponieważ będę je zamieszczać systematycznie. 

Jeżeli brakuje nam, rodzicom, pomysłów na kreatywne spędzenie czasu, prace przedszkolaków mogą być inspiracją na stworzenie czegoś oryginalnego.

Zapraszam!

1. Praca mojej Córki. Jak zrobiony jest ten piękny motyl?
Środek wyklejony kaszą gryczaną, która może być pomalowana dowolnymi kolorami - farbkami, kolorowym sprayem.

  


2. Głowa clowna. Potrzebne: fantazja, wyobraźnia i ...kolorowe kółka. Praca mojej Córki.


3. Prace dzieci. Kogutki - jak je widzą maluszki.Wszystko: wyklejanki, dopasowanki.


 4.Czarny kot z dużymi niebieskimi oczami - zapewne Bonifacy:) Wydzieranka.


5.Wow! kosmos. Potrzebne jest: czarny/granatowy papier, farby plakatowe/kredki, pomysł i ... kosmos gotowy.



Proste i pomysłowe.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Posłuchaj mnie mamo

Dzisiaj zamieściłam na FB cytat z książki, którą czytam obecnie:

Brzmi mniej więcej tak:
(...) Po krótkiej rozmowie na jakiś temat chłopiec powiedział:
- Wiem, że bardzo mnie kochasz mamo,
- Oczywiście, że bardzo Cię kocham. Czy wątpiłeś w to?- spytała wzruszona.
- Nie, ale wiem, że naprawdę mnie kochasz, bo jak chcę z tobą porozmawiać, rzucasz wszystko i słuchasz mnie, usłyszała w odpowiedzi.(...)


Słuchajmy naszych dzieci. Słuchajmy uważnie, co mają nam do powiedzenia.Przez to dajemy im odczuć, że są dla nas ważne i w ten sposób budujemy ich poczucie własnej wartości.

Kiedyś usłyszałam od pani Iwony Opiełki-Majewskiej, wspaniałej kobiety, coacha i psychologa,  jaki  stosunek do swoich dzieci mają matki w np.Kanadzie. 
Jaka jest tam mentalność?
Otóż, kiedy dziecko coś mówi, lub chce powiedzieć, rodzice zamieniają się w słuch; dosłownie i w przenośni. Przerywają, na przykład, rozmowę telefoniczną, przepraszając rozmówcę, bo jej dziecko w tym momencie będzie mówić lub mówi.

Oczywiście, nie generalizuję, bo są wyjątki od reguł, jak wszędzie.

W czym rzecz? Jak jest u nas w Polsce? 
Z mojej obserwacji wynika, że dzieci się ucisza, mówiąc: nie teraz, widzisz mama rozmawia, potem porozmawiamy itd. 

A kiedy chcemy wrócić do rozmowy, to dziecko już nie pamięta co chciało powiedzieć, lub już nie chce z nami rozmawiać, bo czuje, że nie jest ono takie ważne. Przecież ważniejszy był rozmówca mamy.
I może się zdarzyć, że z ważnymi sprawami już nie przyjdzie do nas nigdy.
Dlatego dziecko jest takie ważne.
Kiedyś pokutowało powiedzenie: dzieci-ryby głosu nie mają. Mam nadzieję, że to przeszłość. Dajmy głos dzieciom i słuchajmy je uważnie. Dajmy im poczucie, że są ważne i kochane.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Wymarzona sylwetka, kondycja i samopoczucie z 7 minutowym treningiem

Mam coś, co Was może zainteresować.
Adresuję ten post zwłaszcza i głównie do mam, które chciałyby mieć w końcu swoją wymarzoną sylwetkę, a nie mają czasu na godzinne treningi czy dojazdy na siłownię lub fitness. Lub zwyczajnie chciałyby polepszyć swoje samopoczucie, zbudować kondycję czy wzmocnić ciało, a nie mają czasu i pieniędzy.

Firma Johnson&Johnson, w osobie Chrisa Jordana, Director of Exercise Physiology,Chris Jordan, promuje 7 minutowy trening, jako alternatywa dla m.in. zabieganych, zapracowanych mam:
 http://www.blogjnj.com/2014/01/make-every-minute-count-with-johnson-johnsons-official-7-minute-workout-app/

Wystarczy ćwiczyć 3 razy w tygodniu po 7 minut, aby zbudować wymarzoną sylwetkę i/lub wypracować kondycję i świetne samopoczucie.



Rejestracja przez stronę w języku polskim . Tutaj jest link do rejestracji:

Mało tego, jeśli dodatkowo chcesz sobie dorobić, zarobić, to możesz uczestniczyć w ich programie partnerskim 7 Minutowego Treningu (7 Minute Workout), polecając ten trening znajomym, rodzinie itd.

Płaci się 150 złotych na rok lub ok 30 zł na miesiąc( jak Ci wygodnie) i ćwiczysz, kiedy chcesz z osobistym trenerem. Ćwiczenia dobierane są indywidualnie na podstawie ankiety w Twoim koncie.

Polecam ten trening, bo znam osoby, które stosują 7 minutowy trening i mają efekty. Też dołączyłam.
Ktoś może po prostu nie uwierzyć i powiedzieć: ale ściema.
Nie, nie jest to ściema.

7 minutowy trening stosują, przy okazji zarabiając nie małe pieniądze czołowi marketerzy/blogerzy w Polsce i USA (stąd pochodzi program), ale też masę blogerów, oraz znane osoby jak siatkarz Maciej Kusaj, polska koszykarka Jolanta Sowińska-Broczek.

Kto wykreował i stworzył  7 minutowy trening?

Założycielem programu jest Chris Reid Mistrz Świata w Taekwondo (tutaj jest  wywiad  Jacka Dudzica z Chrisemkliknij) i Joel Theiren, który był topowym kulturystą odnoszącym światowe sukcesy  i trenującym właśnie w ten sposób. Joel również studiował cztery lata fizjologię na Uniwersytecie Concordia w Montrealu w Kanadzie oraz był i jest jednym z najbardziej poszukiwanych trenerów, który pomógł setkom osób osiągnąć sukces w bodybuilding ucząc jak ćwiczyć tylko 7 minut dziennie, 3 razy w tygodniu.
 
Jeśli nie chcesz sobie dorobić, zarobić  to możesz korzystać  z ćwiczeń na własny użytek za 1 dolara na rok. Robisz to tak: po zarejestrowaniu się piszesz na kontakt supportu, że chcesz z programu korzystać tylko dla siebie.To wszystko.

Jeżeli zdecydujesz się, że jednak chcesz zarobić, to robisz upgrade do pozycji Partnera 7 MINUTE WORKOUT płacąc miesięcznie jako osoba polecająca około 19,97$.

Jak wspomniałam, możesz być nie tylko użytkownikiem czyli osobą korzystającą z ćwiczeń przeznaczonych tylko dla Ciebie, ale i partnerem.
Co to oznacza? Za każda poleconą osobę otrzymujesz 50% prowizji. Jest to system partnerski.

Podsumowując, 7 Minutowy Trening to internetowy program treningowy, dobierany i opracowany indywidualnie dla każdego, kto chce ćwiczyć. W pierwszym kroku wystarczy, że wypełnisz ankietę. Na podstawie aktualnej wagi, wzrostu i stopnia zaawansowania oraz kilku innych czynników otrzymasz swojego osobistego trenera, który szybko wprowadzi Cię w świat ćwiczeń, jakie z pewnością pokochasz od pierwszej chwili.

Za dużo ćwiczeń i wyrzeczeń – bez potrzeby!

Przeprowadzane w klubach fitness badania, dowodzą, że 90 procent osób, uprawiających sport lub fitness ćwiczą stanowczo za dużo! Przez co wysiłek nie przynosi efektu, a uczucie wyczerpania szybko zniechęca do systematycznych ćwiczeń. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ po każdym wysiłku fizycznym, organizm, by się zregenerować, potrzebuje odpowiednio długiego wypoczynku. Warto pamiętać, iż odczuwalny ból mięśni znika najczęściej dopiero po dwóch, trzech dniach, jednakże w tym czasie mięśnie adaptują się do kolejnego wysiłku fizycznego, co powoduje, że wzrasta nasza siła i jednocześnie zachodzi proces budowy masy mięśniowej. Większość ćwiczących osób za krótko odpoczywa, nic więc dziwnego, że po długich ćwiczeniach szybko odczuwa olbrzymie i narastające zmęczenie, przez co po jakimś czasie po prostu z nich rezygnuje, tłumacząc sobie: to nie dla mnie!

Niemęczące ćwiczenia – fikcja czy prawda? Na czym polega 7 Minutowy Trening?

Joel Theiren uczy, w jaki sposób ćwiczenia są dla nas przyjemne, a jednocześnie bardzo skuteczne. Nie należy jednak dać się zwieźć pozorom – 7 Minut Trening – to bowiem nie przelewki, to prawdziwy, bardzo rygorystyczny program, podzielony na odpowiednie poziomy, w zależności od indywidualnej sprawności fizycznej każdego uczestnika programu. Wysiłek, który prowadzi do tak zwanego pierwszego załamania mięśni, czyli do granicy ich wytrzymałości dla ćwiczącego jest więc ogromny, lecz zarazem bardzo krótki. Dzieje się tak, gdyż za pomocą tylko jednego rodzaju ćwiczeń oddziałujemy na jedną konkretną partię mięśni – bicepsów, ud, brzucha itd.. Warto więc pamiętać, aby nie ćwiczyć przez cały czas tylko jednej partii mięśni. Mięśnie bowiem muszą odpoczywać! I to odpowiednio długo, a czas regeneracji dla każdego organizmu jest inny. Dlatego po ćwiczeniach Joel Theiren stosuje i zaleca odpowiednio długą przerwę, konieczną dla regeneracji, adaptacji, odbudowy i zarazem wzrostu masy mięśniowej. Wypoczęci możemy podjąć następny trening, wiedząc, że przed kolejnymi ćwiczeniami będziemy mieli czas na regenerację sił fizycznych.

Nie ćwiczymy i chudniemy? Jak to możliwe?

Wydawać by się mogło, że przerwa w ćwiczeniach jest bezsensowna, ponieważ spowoduje ponowne odkładanie się tłuszczyku.. Nic jednak bardziej mylnego. Dlaczego? Gdy następuje budowa masy mięśniowej, mięśnie zużywają bardzo dużo energii, a więc samoistnie spalają zbędne kalorie. Co za tym idzie? Odpowiedź jest bardzo prosta – przyspieszony metabolizm organizmu prowadzi do spalania niepotrzebnych kalorii, w efekcie czego chudniemy również podczas relaksu. Wykorzystaj trening i przekonaj się sam, że to nie jest fikcja, tylko doskonale opracowany program. Jego skuteczność i efektywność potwierdziło już tysiące osób, które zgodnie ze wskazówkami Joela Theirena ćwiczą 7 minut, 3 razy w tygodniu i dzięki temu nabierają muskulatury, chudną, mają gwarantowany zastrzyk pozytywnej energii, pokonują swoje słabości i odkrywają, jak wielką przyjemność sprawiają ćwiczenia. Dlaczego tak się dzieje? Bo taki trening rzeczywiście działa.


Pisząc post skorzystałam z materiałów zamieszczonych na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pink Transparent Star