Pisałam już, o tym, że nie prasuję. Czas przyszedł na telewizję. Nie oglądam jej, bo nie mam i szkoda mi czasu na to. Zwyczajnie. Od dłuższego czasu. Jest mi z tym dobrze.
W dzisiejszych czasach jest tak olbrzymi ogrom informacji, że czasem mnie to przerasta i zwyczajnie chcę od tego odpocząć. Zamiast wieczornego serialu czy innego programu telewizyjnego wolę dłużej poczytać dzieciom bajkę, wyspać się itd. Ktoś powiedział, że telewizja jest złodziejem czasu. Jest. Ludzie zamiast żyć, żyją życiem innych ludzi - tych z telewizji. Kiedyś obruszyłabym się na to stwierdzenie, ale w istocie tak jest.
Po co mam się denerwować oglądając wiadomości? Nie pamiętam, kiedy oglądałam program informacyjny. Te, najbardziej istotne informacje są dostępne w internecie, albo.. dowiaduję się o nich od innych ludzi. I tak jest. Programy informacyjne są przeładowane negatywnymi emocjami. A ludzie utożsamiają się z tym, opowiadając innym, przeżywają je mocno. Nieświadomie.
Mam swoje życie, swoją rodzinę, bliskich, znajomych i nie potrzebuję do tego TV. Widzę też, jak na dzieci działa dłuższe ogladanie bajek. Po 30-40 minutach oglądania bajek, które oddzielane są krzykliwymi reklamami dla dorosłych, moje dzieci są zmęczone i rozdrażnione. Dlatego nie pozwalam na więcej.
Kiedyś była Pszczółka Maja czy Reksio raz dziennie. Po wieczorynce dzieci chodziły spać. Zamiast oglądania telewizji, rodzice czytali baśnie i bajki do snu. I to było fajne.
Nie chcę nikogo przekonywać, że oglądanie telewizji jest złe. Są wartościowe programy. Owszem. Tylko, że ja wolę ten czas spędzić inaczej.