piątek, 18 lipca 2014

Składam pozew rozwodowy w przyszłym tygodniu

Nad podjęciem tego tematu zastanawiałam się dosyć długo. Przecież, z założenia tematyka mojego bloga nie taka miała być. Miało być różowo, przyjemnie i pozytywnie. Takie blogi "lekko" i dobrze się czyta.
Generalnie, wolę szukać tych pozytywnych stron życia, niż na odwrót. Jestem optymistką. Chcę nią pozostać. Takim ludziom podobno łatwiej przechodzi się przez życie.
Dotychczas poruszałam na moim blogu tematy z pozoru na neutralnym gruncie, pozytywne, chwilami błahe. 
Czasem wydaje nam się, że temat jest beznadziejny, ale ja zawsze staram się wyszukać ten pozytywny aspekt całej sprawy. Przecież oto chodzi w życiu! Wychodzę z założenia, że nie ma nic złego co by na dobre nie wyszło.

Jaka może być reakcja osoby, która  słyszy: składam pozew rozwodowy.
- Co? Ale jak? Dlaczego? Może się jeszcze dogadacie. Szkoda by było. 


Ostatnio ten temat ciągle pojawia się w mojej głowie.
Jakiś czas temu przeczytałam u Ani z Zielonego Wzgórza, że już koniec jej małżeństwa, mąż odszedł. Pamiętam, jak pisała, że nie układa się między nimi i potrzebuje pomocy.
Pamiętam, jak Zwyczajna mama, walczyła o swoje małżeństwo.  I udało się.
Przeżyłam osobiście rozwód bliskiej mi osoby, w mojej rodzinie. 

Dlaczego  ludzie się rozchodzą? Powodów jest wiele. Każdy przypadek indywidualny.

Składam pozew rozwodowy w przyszłym tygodniu - usłyszałam to zdanie od mojej  koleżanki, Ani i zamurowało mnie. 

Wyjaśniła mi dlaczego. Decyzja podjęta po terapii małżeńskiej. Tak, podejmowali próbę ratowania małżeństwa. Nie wyszło. Nie udało się. Terapeutka wyraziła swoje zdanie: lepiej się rozstać, niż unieszczęśliwiać się nawzajem.

Okazało się, że Ania już przed ślubem miała wątpliwości. No, ale wcześniej byli tak długo razem i było im dobrze. Po ślubie będzie lepiej. Będąc wreszcie małżeństwem kupili na kredyt wspólne mieszkanie. Urządzili je. I wspólne tematy się skończyły. Niecałe trzy lata małżeństwa. Niby razem, a oddzielnie. 

Gdy Ania wyjeżdżała, cieszyła się  ztego powodu i nie tęskniła za mężem. Nie mieli wspólnych tematów do rozmowy. Każdy sobie. Przy oddzielnych laptopach, w ciszy. On nie zna nawet jej zainteresowań. Tyle lat! Nigdy o nic jej nie pytał, nie interesował się jej życiem, jej pracą itd. Nawet muzyki nie słuchali razem. Mają kompletnie inne zainteresowania, nie tylko te muzyczne.

Pytam; jak to możliwe, że byliście tyle lat razem? Tematy wspólne były, bo: była szkoła, ślub,  urządzanie mieszkania itp.
Nie mają dziecka. I bardzo dobrze. Przecież to dziecko najbardziej cierpi podczas rozwodu rodziców. 
Dobrze, że się rozchodzą. Jest szansa, że za jakiś czas, jedno z nich znajdzie tą właściwą przysłowiową połówkę. 

W związku jest się po to, aby być szczęśliwym, a nie unieszczęśliwiać się nawzajem.

Taka decyzja -  decyzja o rozstaniu dwojga ludzi, ich świadoma, obopólna, według mnie, świadczy o wzajemnym szacunku i odpowiedzialności. Dają sobie szansę na znalezienie szczęścia w życiu, a nie tkwienie w beznadziejności. 
Dla ludzi, którzy patrzą na to wszystko z boku, wydaje się irracjonalne, a tak być nie musi.



6 komentarzy:

  1. Masz rację, czasami tak by musi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak już pozostałe wyjścia awaryjne się skończyły...

      Usuń
  2. Nic nigdy na siłe. Nie wyobrażam sobie nie mieć wspólnych tematów. My po prawie 20 latach je ciągle mamy i jest ciekawie, czasami głośno bo lubie pokrzyczec, a czasami śmiesznie. Ale rozwody jak najbardziej dla ludzi, choc zawsze trzeba poznać zmiany.
    A na blogu widzę zmiany- super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wyobrażam sobie nie mieć o czym rozmawiać; bo to już początek końca związku. A i pokłócić się też wskazane:)
      A podoba Ci nowe logo? fajnie:)

      Usuń
  3. Myślę, że znajomi podjęli jedyną słuszną, w tej sytuacji, decyzję. Tyle, że trzeba mieć do niej trochę odwagi. Przykre jest to, jak wiele par, tkwi w takich związkach nadal. Część decyduje się na dziecko- jako niby ten ratunek dla związku, albo "coś", co go scementuje...
    My na razie rozmawiamy praktycznie tylko o dzieciach, co już mnie martwi, ale mam nadzieję, że to jednak chwilowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie można kogoś zmusić do miłości i bycia razem. Na siłę to chyba jeszcze gorsze, takie udawanie do niczego dobrego nie prowadzi. Lepiej się rozstać takie jest moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz:)
Chętnie odwiedzę również Twojego bloga i podzielę się moimi uwagami:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pink Transparent Star