piątek, 12 kwietnia 2013

Radosne rodzicielstwo? Tak.Ciesz się chwilą.

Hamowanie naturalnej radości życia i ciekawości świata 
błąd  nr 3 

 
Źródło

Kiedy dorośniemy, często zapominamy, jak to było być dzieckiem. Dajemy się wciągać w wir codzienności, ograniczając swoje życie do zarabiania pieniędzy, spłacania rat za mieszkanie itd.
Zapominamy, że dzieci mogą nas czegoś nauczyć. Jeśli będziemy wrażliwi, uważni, pokażą nam, jak cudowne i fascynujące może być życie.
Dzieci mogą przypomnieć nam, jak żyć chwilą obecną. Życie chwilą oznacza chwytanie każdej minuty i przeżywanie jej w pełni. Oznacza odnajdywanie radości we wszystkim, co się spotyka, nawet w rzeczach małych. Dzieci uczą się tego od rodziców w stosunkowo młodym wieku.

Jeśli widzą, że jesteśmy obojętne i roztargnione, nabierają przekonania, że to, co się aktualnie dzieje wokół nich, nie jest ważne lub należy to jakoś przetrzymać. Natomiast, jeśli widzą, że jesteśmy w pełni zaangażowani w danym momencie na danej czynności, uczą się koncentrować na tu i teraz.

Dzieci mają poczucie, że wszystko jest możliwe. Ich świat jest pełen magii i cudów.
Tak jak świat próbuje nas przytłoczyć obowiązkami, faktami, zasadami i wpoić sztywne poczucie tego, co dobre i złe, tak oni dążą do zachowania radości życia.

Jak pielęgnować naturalną ciekawość świata i radość, jaką wnoszą w nasze życie? 
Poprzez wspólną zabawę.

Cała sztuka polega na tym, aby rodzice mieli pełną świadomość bycia z dzieckiem tu i teraz. Wchodzimy w kontakt z dzieckiem nie myśląc o pracy lub o posprzątaniu i wstawieniu prania.

Nawet nudne zadania mogą stać się okazją do zabawy i ekscytujących przeżyć. Czynienie z obowiązków zabawy lub śpiewanie podczas zamiatania może nauczyć dzieci, jak żyć tu i teraz. Stają się wówczas bardziej zadowolone z siebie i raczej nie myślą, że coś bardziej ciekawego czeka je za rogiem.

Nauczenie dzieci czerpania radości z każdego dnia pomaga uodpornić je na niezliczoną liczbę potencjalnych problemów w przyszłości.
Dorośli, którzy mają poczucie humoru w życiu codziennym są zdrowsi. Pomagając dzieciom nauczyć się śmiać z samych siebie, sprawiasz, że mniej poważnie podchodzą do niepowodzeń życiowych, których nie da się uniknąć. Lepiej sobie radzą z nimi. Są mniej podatne na depresję, leki czy działania pod presją. Stają się bardziej skoncentrowane i szczęśliwsze.

Bawmy się i spędzajmy aktywnie czas jak najczęściej razem z dziećmi!
Takie podejście sprawi,  że rodzicielstwo stanie się jeszcze bardziej radosne.


Na podstawie książki Kevina Steede'a "10 błędów popełnianych przez dobrych rodziców" z serii wychowanie dzieci.


13 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś. Mam jednak czasem problem z byciem radosną i tańcem przy zamiataniu - głównie po ciężkiej nocy i pobudce przez Młodego o 6 rano. Wtedy wlokę się po mieszkaniu z poczuciem, że jakoś muszę przetrwać dzień i ciężko mi się czasem zdobyć na jakąkolwiek kreatywną rozmowę lub rozrywkę z dzieckiem. Niestety, fizjologia - czyt. niewyspanie jest największym 'utrudniaczem' dla tego radosnego podejścia. A gdy mam zapewnione te 6 godzin snu, to budzę się radosna, śpiewam, tańczę z Młodym na rękach i potrafię naprawdę wprowadzić fajną atmosferę do naszego życia. Bardzo ciekawe te artykuły, keep it up :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o dzieci uczą i to dużo
    a ja polubiłam wylegiwanie się na podłodze, obowiązki nie zając nie uciekną, a chwile z synem mogą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, od dzieci można się sporo nauczyć. I warto pamiętać, że jeśli sprzątanie, prasowanie, pranie odłożymy na później to nic się takiego złego nie stanie. Nie musimy być przecież perfekcyjni pod każdym względem a nawet lepiej jak nie jesteśmy. I pamiętajmy o tym, że czas spędzony z dzieckiem jest bezcenny :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w 200 %, dzieci są cudownymi nauczycielami prostych radości.

    OdpowiedzUsuń
  5. W miarę jedzenia apetyt rośnie, dziecku potrzeba tak niewiele by wywołać radość i uśmiech na jego twarzy - dorośli maja z tym nie lada problem :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny temat poruszyłaś,trzeba poświęcać czas maluszkowi i to nie szkodzi,że pozmywane,czy poprasowane...Jak pojawiła się Nadulka w moim życiu zmienił się mój system wartość gary i cała reszta poczeka,a maleństwo nie zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
  7. podpisuję się pod tym, dziecko w centrum:)

    OdpowiedzUsuń
  8. dokładnie tak! :) tylko dzieci potrafią się cieszyć bez powodu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Amen :) Ja śmieję się z mym dzieckiem non stop i daje mu pozytywne wzmocnienia, pewnie również dzięki temu jest bardzo wesołym i pozytywnym dzieckiem. Ciężko nie myśleć o rachunkach i praniu, ale da się :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnym przykładem jest poczatek książki "Świat Zofii" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspólne wieszanie prania może być świetną zabawą
    No i śmiech, śmiech
    PS zapraszam na moje candy

    OdpowiedzUsuń
  12. Racja, racja. Można wiele nauczyć się od maluchów i nabrać dystansu do wielu dorosłych spraw. A dzięki wspólnej zabawie zyskać mnóstwo endorfin:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny tytuł posta! Błogie i radosne rodzicielstwo - to jest to!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz:)
Chętnie odwiedzę również Twojego bloga i podzielę się moimi uwagami:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pink Transparent Star