wtorek, 1 stycznia 2013

W kościele i po kościele.Spotkania.

Dzisiaj Majka się zaparła, że koniecznie musi jechać do kościoła, bo chce zobaczyć szopkę.Mimo, mojego słabego samopoczucia, kaszlu i skrzeczącego głosu dałam się namówić. Rankiem, mężu, jak to ma ostatnio w zwyczaju w dni wolne od pracy, wychodzi na spacer z Hubciem i Majką. Dzisiaj wrócili wyjątkowo szybko, bo Maja musi jechać do kościoła!
No dobrze.Pojechałyśmy.Maja, klękając przed szopką, wrzuciła pieniążka Aniołkowi, który kiwnął główką w ramach podziękowania.Po czym zaczęła zadawać mi znów masę pytań: mamo, dlaczego tam jest osioł, no, obok Pana Jezusa?dlaczego tam są owieczki? dlaczego Pan Jezusek nie ma łóżeczka? i inne ..dlaczego?
Chwilę potem wyszłyśmy z kościoła.Wtedy pomyślałam sobie, że może podjedziemy do innego, oddalonego kilka kilometrów.Majka zobaczy inną szopkę.A potem do domu.
Zajechałyśmy na miejsce.Akurat było chwilę po mszy.Kilkoro osób jeszcze zostało w ławkach kościelnych.Poszłyśmy szukać Pana Jezusa na sianku. Jest.Szopka druga "zaliczona".No to wracamy do domu. Ale nie, Majka mówi: Mamo, chodź usiądziemy sobie chwilę.I tak chwilkę siedziałyśmy.Miałam czas poobserwować wokół.Było może.. garstka ludzi, ale mojej uwadze nie uszła starsza kobiecina, powiem może 80-kilkuletnia. Siedziała sama w ławce.I tak jakoś żal mi się jej zrobiło przez chwilę.
Również brudna i marnie wyglądająca cyganka z brudną dziewczynką około 3 letnią, siedziała przy drzwiach kościoła.Nagle dziecko wstało i zaczęło w skarpetkach biegać po kościele.
Wstałyśmy.Pytam się cyganki: nie ma pani butów dla dziecka? 
- Mam, mam jakieś..
- Co pani potrzebuje? może coś dla dziecka?
- Pani , mąkę, olej, jakby mi pani dała...dla dziecka też jak, ma pani
- Będzie pani za tydzień o tej godzinie?-pytam się cyganki.
- Będę..

I wiecie co, mnie zdziwiło, że nie chciała ode mnie pieniędzy, kiedy zapytałam się co  potrzebuje.
Wsiadamy do samochodu, a tu nagle kobiecina z kościoła woła, prosząc: poda mi pani rękę?oblodzony krawężnik...
Faktycznie, my musiałyśmy zrobić duży krok.
Podałam.
- Zawiezie mnie pani do...(i podała nazwę ulicy gdzie)? nogi mam skostniałe od zimna, a na autobus trzeba czekać długo..
- To niech pani wsiada -  i wpakowała mi się do samochodu.
W drodze pytam się jej:Dlaczego pani tak daleko do kościoła jeździ, przecież ma pani kościół tuż obok swojego domu?
- Pani kochana, ja tu się wychowałam, tu moje dzieciństwo, tu do kościoła cały czas chodziłam, tu mieszkałam w dzieciństwie, a tamten kościół to nie to samo...
Dalej się pytam: Ma Pani dzieci?
-Ano mam złociutka, wychowałam trzech synów i  tu mieszkają
- To dlaczego żaden z nich pani nie podwiezie czy odwiezie do kościoła zwłaszcza w zimę
- Mają swoje rodziny, dzieci, nie mają na takie rzeczy czasu, pani...

I tu przez sekundę naszła mnie smutna refleksja. Jeśli to prawda, to dlaczego tak się dzieje, że dzieci nie mają czasu dla swoich rodziców?? są tak zajęci sobą i swoimi rodzinami?
Albo kobiecina nie chce im zaprzątać głowy swoimi sprawami??
Czy moje dzieci będą się interesować moim życiem, jak będę babcią w  podeszłym wieku. Pewnie nie będę chciała im głowy zawracać, ale mimo to czy będą??

Jeszcze trochę porozmawiałyśmy, jaką to dostała pracę i od razu wtedy przydzielili jej mieszkanie, w którym do tej pory mieszka.Zajechałyśmy na miejsce.Wysiadła.
I wróciłyśmy do domu.


 -


16 komentarzy:

  1. Dla mnie jest niepojęte, jak można dziecko ciągnąć ze sobą na żebranie. Nie mam nic przeciwko temu, kiedy robi to osoba dorosła, ale po co tam dziecko? Wiadomo, że ludzi to rozczula, ale nie mieści mi się to w głowie.
    A co do tej staruszki, to niestety bardzo często tak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie rozczuliło, jak zobaczyłam tą brudną małą dziewczynkę w samych skarpetkach.A może nie ma kobieta z kim zostawić dziecka?więc je zabiera ze sobą.Albo, jak piszesz, ciagnie je po to by wzbudzić współczucie.Tego nigdy się nie dowiemy.

      Usuń
  2. Niestety smutne, ale tak jest. Takich starszych ludzi znam z mojego bloku. Wiem, że mają dzieci, wnuki, a tak naprawdę zdani są tylko na siebie i na obcych ludzi. To jest okropne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też jest to niepojęte.. i strasznie smutne,że na starość czasem człowiek musi być zdany na siebie samego.

      Usuń
  3. Zacząć Nowy Rok od dobrego uczynku - bezcenne...

    OdpowiedzUsuń
  4. niesamowita historia, a właściwie dwie. co do staruszki to ja też czasem się tak zastanawiam nad tym jak to dzieci traktują rodziców i jak to będzie u nas. wiem jednak że czasem dzieci odsuwają się od rodziców, bo nie wszyscy rodzice są dobrymi rodzicami. Czasem niszczą własne dzieci i jedną możliwością jest odcięcie się od nich. Potem na stare lata zostają sami. nie oceniam, nie krytykuję takich ludzi, jedynie współczuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i zdarza się tak. Masz rację.Znam wspaniałe osoby, które niestety nie mają kontaktu z rodzicami.I to jest bardzo przykre.Co jest smutniejsze,że to rodzice doprowadzili to takiego stanu.

      Usuń
  5. Mama Jaga masz bardzo dobre serce i pięknie zaczęłaś ten Nowy Rok. I brawa dla córci, bo to ona wyciągnęła Cię na zwiedzanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.Zwykły odruch ludzki.Myślę,że każda z nas zrobiłaby podobnie.
      i rzeczywiście.. wszystko to zadziało się dzięki Majce:)

      Usuń
  6. wszystkiego dobrego w Nowym Roku :) myslę, że ta pani nie chciała zaprzątać głowy swojej rodzinie...może się pokłócili, a może to cos innego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wzajemnie:)
      tego nigdy sie nie dowiemy, ale możliwe.

      Usuń
  7. wszystkiego najlepszego w Nowym roku zaobserwuję blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutna historia, przykre, że niektórzy nie potrafią odwdzięczyć za bezinteresowną miłość i ciepło//

    SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ŻYCZĘ!
    i nadal szukania pozytywnych stron życia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smutna, smutna...Przykre,że takie rzeczy się dzieją.
      Również życzę Szcześliwego Nowego Roku!

      Usuń
  9. Też mi jest żal starszych ludzi, żal mi jest dzieci, które chorują, które cierpią, albo te, które nie zdążyły... Wracając do osób starszych, mieszkam z teściową (nie mogę powiedzieć o niej zbyt wielu miłych rzeczy, dzisiaj np. wraz z mężem wyrzuciliśmy KONTENER ubrań oraz 160 kg makulatury z jej pokoju. Nie żartuję). Wciskają starszym osobom ubrania 5 zł za 1 kg (wyrzuciłam dzisiaj m.in. suknię ślubną) i one je kupują. Można kupić raz na jakiś czas, ale teściowa jest po wylewie, po ciężkich wojennych doświadczeniach. Ona nie znosi pustych przestrzeni, więc je zagraca. Tyle o teściowej, natomiast teść popadł w długi przez zaciąganie "chwilówek". To nie jest wina tych ludzi, ale osób, które namawiają je do zapożyczania się (zresztą ulotek nie brakuje). A o tej cygance - czy ona miała buty? Bo jeśli ona miała a dziecko nie, to uważam, że coś tutaj jest nie tak. Rozpisałam się:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz:)
Chętnie odwiedzę również Twojego bloga i podzielę się moimi uwagami:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pink Transparent Star